Praca zajęła I miejsce w konkursie zorganizowanym z okazji
Międzynarodowego Dnia Szczęścia 2026
„Co mnie uszczęśliwia i dlaczego jest to książka?”

Kiedy próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie, co mnie naprawdę uszczęśliwia, odkrywam, że źródło tego uczucia nie tkwi w rzeczach spektakularnych ani w chwilowych zachwytach. Szczęście nie zawsze przychodzi z zewnątrz – czasem rodzi się w ciszy, w skupieniu i w samotnym dialogu z samym sobą. Dla mnie takim miejscem spotkania z własnymi myślami jest książka. To ona daje mi poczucie sensu, spokoju i wewnętrznej równowagi.

Książka jest jak azyl, do którego mogę wrócić bez względu na porę dnia i stan ducha. Gdy świat przyspiesza, a codzienność zaczyna przytłaczać nadmiarem bodźców, wystarczy kilka stron, by wszystko zwolniło. Litery układają się w zdania niczym ścieżki, którymi mogę bezpiecznie podążać. Czytanie staje się wtedy formą oddechu – głębokiego, świadomego, potrzebnego. W tym rytmie odnajduję spokój, którego tak często brakuje w rzeczywistości. Szczęście, jakie daje mi książka, ma również wymiar emocjonalny. To przestrzeń, w której przeżywam więcej, niż pozwala na to jedno życie. Bohaterowie stają się mi bliscy, ich rozterki odbijają się we mnie jak w lustrze. Ich porażki uczą pokory, a zwycięstwa dają nadzieję. Dzięki nim lepiej rozumiem, że człowiek nie jest istotą jednowymiarową – że składa się z wątpliwości, lęków, marzeń i pragnień. Książki uczą mnie empatii, bo pokazują świat oczami innych.

To, co szczególnie mnie uszczęśliwia, to fakt, że książka niczego ode mnie nie wymaga. Nie ocenia, nie popędza, nie stawia oczekiwań. Jest cierpliwa – czeka, aż będę gotowa. Mogę do niej wracać w chwilach zmęczenia, zagubienia czy samotności. W świecie pełnym hałasu i presji bycia „kimś”, książka pozwala mi po prostu być. Jest jak rozmowa prowadzona szeptem, w której nie trzeba udowadniać swojej wartości.

Praca zajęła II miejsce w konkursie zorganizowanym z okazji
Międzynarodowego Dnia Szczęścia 2026
„Co mnie uszczęśliwia i dlaczego jest to książka?”

„Szczęście zapisane między stronami”

Szczęście jest ulotne jak szybki przebłysk słońca w kałuży po wiosennym deszczu. W dzisiejszym dynamicznym świecie, w którym nieustannie napływają do nas wszystkie informacje, wydaje się ono czymś trudnym do uchwycenia. Dla mnie jednak odpowiedź na pytanie o źródło radości jest prosta – jest nim książka. Nie jest ona tylko zbiorem stron ze słowami, lecz jest jak wehikuł czasu i przestrzeni, który otwiera światy wymyślone przez autora. W niej mogę się zatracić, poznać siebie i zobaczyć, co mnie otacza.

Książka sprawia, że jestem szczęśliwy, bo ma moc, która pozwala mi uciec i zmienić się. W jednej chwili chodzę po mglistych ulicach XIX‑wiecznego Londynu. Za chwilę unoszę się nad futurystycznymi miastami z powieści science fiction. Czytanie daje mi wgląd w najgłębsze zakamarki ludzkiej psychiki. Staję się obserwatorem myśli i uczuć bohaterów oraz często też własnych przeżyć. Czuję, że w książkach naprawdę znajduję przyjaciół – bohaterów, którzy choć są wymyśleni, wydają się bardzo prawdziwi. Ich doświadczenia uczą mnie empatii, wrażliwości i zrozumienia innych ludzi. Dzięki nim mogę przeżywać wiele żyć, poznawać odległe kultury i nowe emocje, których jeszcze nie doświadczyłem.

Oryginalność książki kryje się także w jej trwałym śladzie w mojej pamięci. Cytaty, obrazy i emocje pozostają, nawet gdy zamykam ostatnią stronę. Jeden fragment potrafi zmienić sposób patrzenia na zwykłe zdarzenia. W ten sposób książka nie tylko bawi i uczy, staje się również przewodnikiem, pomaga zrozumieć świat i siebie. Daje mi to jednocześnie poczucie komfortu i kontroli – mogę czytać w swoim tempie, wracać do wersetów, które naprawdę mnie poruszyły i spokojnie nad nimi rozmyślać. Bliska relacja z tekstem sprawia, że każda lektura jest dla mnie dużą radością i wielką satysfakcją. To właśnie te chwile, kiedy mogę się w niej zanurzyć, zapewniają mi poczucie spełnienia i wewnętrznego spokoju.

Praca zajęła III miejsce w konkursie zorganizowanym z okazji
Międzynarodowego Dnia Szczęścia 2026
„Co mnie uszczęśliwia i dlaczego jest to książka?”

Będąc na profilu z rozszerzoną matematyką, nauczyłam się, że na wszystko zawsze znajdzie się jakiś wzór. Czytanie książek potrzebuje bujnej wyobraźni, co jest raczej rzadkie przy umysłach ścisłych, a jednak moją pracą udowodnię, jak wytłumaczyć szczęście za pomocą matematyki i własnych doświadczeń czytelniczych.

Załóżmy, że S oznacza smutek, K oznacza książki, a szczęście oznaczymy jako Sz.

Przyjmując aksjomat pierwszy, mamy takie równanie:

S + K = Sz

Dowód (intuicyjny, ale potwierdzony przez każdą osobę zajmującą się książko-szczęściomanią):

Człowiek/uczeń wraca zmęczony z pracy/szkoły, jego zmęczenie mnoży się przez nałożone obowiązki (Z*O), dodatkowo dzieli się przez współczynnik p (pogodowy), a nastrój spada poniżej zera. Wtedy jedyną szansą na pojawienie się naszego szukanego Sz jest wzięcie książki. Samo otwarcie jej powoduje, że rzeczywistość i wszystko, co z nią związane, przenoszą się do nawiasu. Zatem:

(S + poniedziałek) – 2h czytania = Sz

Aksjomat drugi:

Ż – K = S

Praca została wyróżniona w konkursie zorganizowanym z okazji
Międzynarodowego Dnia Szczęścia 2026
„Co mnie uszczęśliwia i dlaczego jest to książka?”

Nastoletnie lata mojego życia to czas pełen przemian, nowych doświadczeń i emocji, których wcześniej nawet się nie spodziewałam. To okres, w którym uczę się patrzeć na świat, na innych ludzi i na samą siebie w zupełnie nowy sposób. Codzienność bywa przytłaczająca, a myśli i uczucia często wymykają się spod kontroli, pozostawiając mnie samą z własnymi refleksjami i pytaniami, na które nie zawsze potrafię odpowiedzieć. Czasem trudno odnaleźć w tym chaosie poczucie spokoju czy zrozumienie dla samej siebie.

W takich momentach sięgam po książki. Czytanie pozwala mi oderwać się od natłoku myśli i przenieść do świata bohaterów, którzy często przeżywają podobne emocje do moich. Ich historie stają się moją chwilową ucieczką, ale też przewodnikiem – pokazują, jak mierzyć się z trudnościami, jak radzić sobie z własnymi lękami i jak zrozumieć uczucia, które czasem wydają się nie do ogarnięcia.

W bohaterach odnajduję cząstkę siebie. Obserwuję ich decyzje, zmagania i emocje, które przypominają moje własne. Dzięki temu mogę spojrzeć na moje życie z innej perspektywy, zrozumieć siebie głębiej i uporządkować własne refleksje. Często w ich losach znajduję odpowiedzi na pytania, które na co dzień wydają się nieosiągalne, a czasem znajduję w nich pocieszenie i nadzieję, że trudne chwile kiedyś miną.

Praca zajęła I miejsce w konkursie zorganizowanym z okazji 18. rocznicy śmierci Ryszarda Kapuścińskiego, „Cesarza reportażu”
„Jaki kraj chciałbyś / chciałabyś odwiedzić w 2025 roku i dlaczego?”

Portugalia i Hiszpania – śladami legend piłki nożnej

Podróże to nie tylko sposób na oderwanie się od codzienności, ale również okazja do odkrywania świata, poszerzania horyzontów, realizacji marzeń i pasji. Każdy kraj ma w sobie coś wyjątkowego – kulturę, historię, krajobrazy czy kuchnię. Dla mnie idealna podróż w 2025 roku to wyprawa do Portugalii i Hiszpanii, dwóch krajów, które od lat fascynują mnie swoją piłkarską historią i atmosferą. Wybrałem Portugalię, by podążyć śladami mojego idola, Cristiano Ronaldo, oraz Madryt, gdzie chciałbym zobaczyć stadion Realu Madryt i poczuć magię tego legendarnego klubu, który był domem dla wielu wielkich piłkarzy, takich jak Alfredo Di Stéfano, Roberto Carlos czy Zinédine Zidane.

Portugalia to kraj niezwykle malowniczy, pełen wspaniałych plaż, klimatycznych miasteczek i wyśmienitej kuchni. Jednak dla mnie głównym celem podróży jest Funchal na Maderze – rodzinne miasto Cristiano Ronaldo. To właśnie tutaj, w skromnych warunkach, dorastał jeden z najlepszych piłkarzy w historii mający swojego kontrowersyjnego idola Luisa Figo. Chciałbym odwiedzić Muzeum CR7, w którym można zobaczyć jego trofea, koszulki oraz zdjęcia dokumentujące jego drogę do światowej sławy. Tuż obok znajduje się hotel Pestana CR7, który należy do portugalskiego gwiazdora – idealne miejsce, by poczuć atmosferę związaną z jego sukcesami.