Dnia 14 lutego 2024 roku obejrzałem spektakl „Madame” w reżyserii uznanego i nagradzanego duetu teatralnego, Marii Wojtyszko i Jakuba Krofty. W rolach głównych zagrali Waldemar Barwiński i Agnieszka Wosińska, a także Mateusz Weber, Michał Klawitzer, Kamil Szklany, Karolina Charkiewicz, Zdzisław Wardejn, Agata Różycka i Robert T. Majewski. Sztuka ta, będąca adaptacją teatralną książki Antoniego Libery o tym samym tytule, wystawiana jest w warszawskim Teatrze Dramatycznym mieszczącym się w symbolu polskiej stolicy – Pałacu Kultury i Nauki. Przyjemniej ogląda się tę historię wyrwaną z PRL-u w budynku będącym jego najtrwalszym materialnym dowodem, w samym środku socrealistycznej spuścizny po ZSRR.

Choć akcja ma miejsce w latach 80. XX wieku, pojawiają się hipisowskie stroje aktorów. Wspomnienia głównego bohatera sięgają do lat 60., lat jego młodości, kiedy to zakochał się w nowej nauczycielce języka francuskiego – tytułowej Madame. Dla profesorki głowę straciła cała klasa, dotychczas zajęta zabawą, muzyką i paleniem w szkolnej ubikacji, rzadko nauką. Dla głównego bohatera nowa dyrektorka staje się uosobieniem niezwykłości, wyzwolenia, jest jego „frygidą”. Próbując się do niej zbliżyć, dopuszcza się wątpliwie moralnych manipulacji, drobnych oszustw czy intryg. Wszystko po to, aby obnażyć całą prawdę o Madame i ją w sobie rozkochać. Niestety dla naszego bohatera, jego muza okazuje się nie mieć w duszy jedynie miłości do języka francuskiego i cichej erotyki, jej postać jest uosobieniem pragnienia wolności i wolnego kobiecego ducha w formie warszawskiej przykładnej nauczycielki. Kreacje głównych bohaterów stworzone przez Wosińską i Barwińskiego nie pozostawiają żadnych negatywnych wrażeń, chemia między nimi, choć subtelna, wydaje się prawdziwa. Ich wspólne momenty, takie jak palenie jednego papierosa czy opatrywanie rany przez Madame, to wizja romansu zakazanego, być może w głębi duszy pożądanego przez obydwie strony. Pragnienie wolności jednak bierze górę i dominuje nad całą historią, czyniąc ją istnym symbolem wyzwolenia człowieka z kajdan nałożonych przez Polskę Ludową. Młodzi i piękni, poszukujący wolności – czy motywy te nie są wciąż aktualne w nieco zmienionej formie? Śmiem twierdzić, że tak. To sprawia, że spektakl jest bardzo łatwy w odbiorze i wciąż przemawia do ludzi. Intrygujący w swej komunistycznej otoczce, aktualny w swej uniwersalności. Nie jestem w stanie dostrzec wad tego dzieła, pozostaje tylko je polecić.

Mateusz Głogowski, kl. 3C

Źródło zdjęcia:

https://teatrdramatyczny.pl/image/cdyfdxcwddtg/410/550/fit/original/